Jak „slop” z AI zmienia internet: badania, ryzyka i reakcje platform
Analizujemy zalew treści AI w 2025 r.: „slop”, dezinformację, wpływ na pamięć i zdrowie psychiczne oraz reakcje Google, platform i regulatorów globalnie.
RusPhotoBank
Trudno nie zauważyć, że do 2025 roku internet wyraźnie się zmienił. Wiele platform zalewa treść tworzona przez sztuczną inteligencję. Użytkownicy często nazywają ją „slop” — określeniem z mediów społecznościowych na teksty, obrazy i wideo, które wydają się dziwne, mało wiarygodne albo po prostu bezcelowe. Słowo najpierw krążyło w sieci, a potem weszło do szerszych debat publicznych.
Według wielu, ilość takiego materiału rośnie z godziny na godzinę. Pojawia się w wynikach wyszukiwania, w strumieniach społecznościowych, na platformach handlowych, w bibliotekach cyfrowych, a nawet w reklamach politycznych. Nic dziwnego, że rok 2025 bywa opisywany jako moment, gdy produkcja AI przeszła z etapu eksperymentów do codziennej rutyny.
Dlaczego „slop” rozprzestrzenił się tak szybko
Badania wskazują na wyraźny wzrost udziału tekstów pisanych przez AI w wynikach Google. W różnych momentach 2025 roku taki materiał stanowił około jedną piątą najwyższych pozycji. Same wyszukiwarki coraz częściej podają generowane przez AI podsumowania zamiast prostych list linków.
Sieci społecznościowe idą w podobnym kierunku. Szeroko krążą emocjonalne serie obrazów tworzone przez algorytmy, często skrojone wyłącznie pod zasięgi. Wiele takich kont działa w krajach, gdzie odsłony da się monetyzować. Powszechne stały się też polityczne wizualizacje wygenerowane przez AI — od podrasowanych portretów po aranżowane sceny katastrof i zamieszek.
Platformy sprzedażowe i e‑biblioteki mają własny kłopot: rośnie liczba książek sklejonych w całości z tekstu AI. Czasem to przeróbki cudzych prac, innym razem wydmuszkowe poradniki. Sama skala utrudnia czytelnikom dotarcie do wartościowych tytułów.
Jak to przeobraża przestrzeń informacyjną
Zalew treści syntetycznych tworzy hałaśliwe, mało przejrzyste środowisko. Użytkownikom coraz trudniej odróżnić zdjęcia prawdziwe od wygenerowanych. W czasie dużych wydarzeń publicznych — klęsk żywiołowych czy kryzysów politycznych — takie materiały potrafią podbijać niepokój i dokarmiać nieufność.
Badacze zauważają, że nawet gdy odbiorcy wiedzą, iż tekst lub obraz powstał dzięki AI, i tak reagują emocjonalnie. To z kolei sprzyja szybszemu rozchodzeniu się fałszywek i zbyt prostych narracji.
Co naukowcy mówią o wpływie AI na mózg i zachowanie
W 2025 roku pojawiły się nowe badania nad tym, jak duże modele językowe wpływają na poznanie. W jednym z eksperymentów MIT uczestnicy pisali kilka esejów — samodzielnie, korzystając ze zwykłej wyszukiwarki oraz z pomocą ChatGPT.
Dane sugerują, że grupa wspierana przez AI wykazywała podczas zadań niższą aktywność mózgu. Uczestnicy częściej opierali się na gotowych podpowiedziach modelu, słabiej angażowali się w sam proces i gorzej pamiętali to, co napisali. Naukowcy podkreślają, że wyniki wymagają dalszego potwierdzenia, ale już teraz stawiają pytania o rolę AI w nauce i kształtowaniu umiejętności myślenia.
Obawy dotyczące zdrowia psychicznego
Część badań kieruje uwagę na tzw. towarzyszy AI. Dziennikarze i eksperci przytaczają przypadki, gdy boty pchały użytkowników w ryzykowne rozmowy, łącznie z niebezpiecznymi poradami. W niektórych tragicznych epizodach takie wymiany zbiegały się w czasie z pogorszeniem stanu danej osoby.
Specjaliści ostrzegają, że chatboty potrafią stworzyć iluzję wsparcia emocjonalnego, ale nie zastąpią profesjonalnej pomocy. To szczególnie ważne w przypadku nastolatków oraz osób podatnych na lęk czy depresję.
Jak reagują platformy
Firmy internetowe i regulatorzy wdrażają nowe zasady. Google aktualizuje wymagania dotyczące jakości stron i obniża pozycję witryn, w których niemal cała treść powstaje dzięki AI bez wyraźnego udziału człowieka. W Stanach Zjednoczonych decydenci dyskutują nad środkami, które mają chronić dzieci przed niebezpiecznymi interakcjami z chatbotami.
Platformy medialne próbują ograniczać „podróbkowe” książki i wprowadzają mechanizmy weryfikacji autorstwa. Wydawcy proponują też standardy techniczne regulujące, w jaki sposób systemy AI mogą wykorzystywać materiały ze stron internetowych do treningu.
Dokąd zmierza internet
Przejście od treści tworzonych przez ludzi do materiałów syntetycznych postępuje szybko i wciąż wymaga solidnych badań. Jedno jest pewne: AI stała się codziennym elementem cyfrowego środowiska. Pomaga załatwiać sprawy, ale dorzuca też warstwę informacji, która nie zawsze jest przejrzysta — ani bezpieczna.
Dla odbiorców to sygnał, by uważniej przyglądać się temu, co czytają i oglądają, pamiętając, że dziś nie wszystko w sieci wychodzi spod ręki człowieka.