Timothée Chalamet wskazuje swoich aktorskich idoli: Denzel Washington, Christian Bale i Joaquin Phoenix

© illustration by ai

Timothée Chalamet znów przyciągnął uwagę, pojawiając się w materiale wideo Lucid Motors, w którym wskazał aktorów, których uważa za największych w historii kina. Wymienił trzech gigantów: Denzela Washingtona, Christiana Bale’a i Joaquina Phoenixa, zaznaczając, że pociąga go głębia ich pracy oraz rzadka umiejętność całkowitego znikania w roli. Trudno z takim wyborem polemizować: to nazwiska, które od lat wyznaczają standard jakości.

Dodał, że dwóch z tych idoli nie miał jeszcze okazji spotkać na planie, choć jedno takie doświadczenie już stoi za nim: pełnometrażowe Hostiles z 2017 roku, gdzie pracował u boku Christiana Bale’a. Dla młodego aktora był to istotny zawodowy krok i możliwość z bliska podpatrzeć rzemiosło kogoś, czyje kreacje od dawna ceni.

Chalamet daje jasno do zrozumienia, że chciałby kiedyś dzielić kadr z pozostałymi dwiema legendami, Washingtonem i Phoenixem. Fani żywo komentują jego słowa, a on sam podkreśla, że inspiracja płynąca od takich mistrzów pomaga mu konsekwentnie rozwijać się w zawodzie — potrzeba, która w jego przypadku wydaje się naturalnym paliwem do dalszych wyzwań.

Na razie pozostaje czekać, czy uda mu się doprowadzić do współpracy z resztą swoich bohaterów — spotkania, które mogłoby okazać się wydarzeniem nie tylko dla niego, ale i dla kina jako całości.